Pozwólcie, kochani, że znowu zacznę od lekkiej dygresji. W czasach już dość dawnych, kiedy zdawałam maturę, namiętnie słuchałam internetowych stacji radiowych. Większość albo wręcz wszystkie nadawały wyłącznie polskie piosenki - taką miałam wtedy fazę.
W jednej z owych stacji usłyszałam pewnego dnia inspirowany folklorem miejskim utwór pt. "W saskim ogrodzie" zespołu Szwagierkolaska. Opowiadał on w ironiczny i zabawny sposób o ludziach, którzy w okolicach tego ogrodu mieszkali albo przebywali. Mój ulubiony fragment brzmiał:
Ojciec Edmunda miał wzniosłe cele
Na dobroczynny cel dawał wiele
I nieraz mawiał - Mój przyjacielu
Człowiek powinien dążyć do celu
I posłuchali ojca synowie
Każdy ma cele lecz w Mokotowie
I posłuchali ojca synowie
Każdy ma cele lecz w Mokotowie
Uwielbiam ten rodzaj humoru słownego, ale to nie najważniejszy powód. Wierzcie lub nie: sama jestem jak Ojciec Edmunda. Zawsze miałam swoje cele i powtarzałam każdemu z przyjaciół, że oni także powinni do swoich dążyć.
Jestem na takim etapie życia, w którym faktycznie powinnam realizować moje cele, ważniejsze niż kiedykolwiek.
Jako przykładna naśladowczyni taty Edmunda, muszę:
- Bardziej docenić własną rodzinę
- Zaakceptować i oswoić moją aktualną sytuację
- Cel: samoakceptacja postawić na jednym z czołowych miejsc
- Hołubić Was i tego bloga całym sercem.
- Totalnie wyluzować z FB.
_________________
W trakcie pisania notki dowiedziałam się, że "W saskim ogrodzie" to w oryginale utwór S. Grzesiuka, czyli jest klasyką folkloru miejskiego stolicy :)
Fajny ten tekst. Tak, każdy ma swe cele, nie wtrącam się w marzenia i cele innych, nawet, jak ich nie kapuję. Zawsze gadam do tych , co nie rozumieją mnie i tego, jak żyje.. moje życie, moje wybory, moja droga. Kocham swoje życie, nie chce Twego, żyj, jak chcesz, ja robię to samo. No i nara. Haha
OdpowiedzUsuńZa Ciebie zawsze trzymam mega kciuki, a cele masz piękne. :))
Zawsze starałam się wspiera swoich bliskich w ich celach, absolutnie nie narzucając swojej wizji. Tak, obecne cele są bodaj najważniejsze w życiu, przynajmniej większa część
UsuńDziękuję za trzymanie kciuków, serdecznie pozdrawiam :)
Chwała Ci za to, tacy ludzie sa bardzo potrzebni i uskrzydlający. 🫶
UsuńMoże jeszcze kiedyś taka będę. Na razie muszę pokonać pewne trudności.
UsuńDla mnie tają jesteś. Aj te trudności, kibicuje nam na maksa I wierzę w nas!
UsuńNaprawdę dziękuję za wsparcie, Kochana :***
UsuńKto nie idzie do przodu, ten się cofa... Zawsze warto mieć cele, marzenia, ambicje. :)
OdpowiedzUsuńNic dodać , nic ująć, Urocznico :)
UsuńO, jak miło! chętnie poczuję się hołubiona 😍. Dbaj o blog, ja przez lata blogowania poznałam wspaniałych ludzi, z którymi utrzymuję kontakty pozablogowe.
OdpowiedzUsuńTo nie jest mój pierwszy ani nawet drugi raz. Wiem, że blogi są wspaniałe. Proszę, czuj się hołubiona i jak u siebie :)))
UsuńZatem się czuję 🙃
UsuńJa też miałam już kilka blogów, to jest jak nałóg. Postanowiłam zlikwidować jeden, to już następny pchał mi się do głowy. Kurczę, to już chyba 20 lat...
Nałóg zaiste, ale jaki twórczy, oczyszczający, same plusy!
UsuńJa początki blogowania na dobre i złe datuję na 2008 rok. No i nieraz siebie pytam ze zdziwieniem, kiedy to zleciało...
Początki mojego blogowania giną w odmętach historii, na pewno jest to od groma lat. Zaczynałam na blogu onetowym.
UsuńJa takiego prehistorycznego bloga miałam na blox.pl. Ale to był bloguś dla dziewczyn z klasy gimnazjalnej głównie. Rok 2006. Rozkręciłam się dwa lata później, też na Onecie.
UsuńPamiętam blox, ale nie podobała mi się szata graficzna i nie zaglądałam tam.
UsuńPrzyznam, że i mnie si ę tam nie bardzo podobało. Lecz na Onecie pisali wszyscy, a ja chciałam by oryginalna. :D
UsuńPowiem Ci, że bardzo dobrze wspominam Onetowe blogi, były przejrzyste, intuicyjne w obsłudze...
UsuńJa też. Nie byłam zachwycona, przeprowadzając się na Blogspot, kiedy tam zaczęło się chrzani, ale koniec końców lubię tu byc. To także prosty serwis, przynajmniej moim zdaniem.
UsuńTak, myślę, że porównywalnie prosty i też lubię tu być.
UsuńWidać po Twoim blogu, źe się tu naprawdę zadomowiłaś :)i
UsuńHej Kochana! Fajnie znów Cię czytać. Dobrze mieć cele. Najlepiej główne i takie drobne które podpowiedzą nam jak do nich dążyć. Twoje są bardzo wartościowe i ważne. Rodzina to skarb, samoakceptacja bardzo ważna i trudna, wiem po sobie, podobnie jak czasem wyluzowanie (choć u mnie akurat nie z FB). Trzymam kcuki z całej siły i wiem, że Ci się uda :). Dzięki też za muzyczny smaczek. Kiedyś sama siedziałam na polskich internetowych radiach ale tego nie znałam.
OdpowiedzUsuńWspaniale Cię tu widzieć!
UsuńZ celami bywa różnie. Najtrudniej wyluzować z FB paradoksalnie. Kocham moją rodzinę, uwielbiam tego bloga, a nad samoakceptacją zawsze musiałam pracować.
To było bardzo niszowe radio, ale właśnie dlatego smaczków tam nie brakowało :)
Pozdrawiam serdecznie!