niedziela, 12 kwietnia 2026

Ciężko ubrać myśli w słowa

Doskonale pamiętam, że obiecywałam dbać  o tego bloga. Póki co, raczej mi to nie wychodzi. Nie jest to "brak weny", bo nie traktuję pisania tutaj jako wprawek literackich. Piszę, by przelać myśli na wirtualną kartkę papieru. Robię to już od wielu lat, co nie przeszkadza mi czuć się teraz podobnie jak na samym początku. Zmianą pseudonimu także nie jest to spowodowane. Potrzebowałam świeżego startu, czystej karty.... jak kto woli. Byłam jednak przekona, że pójdzie mi łatwiej.

Niedawno zdałam sobie sprawę, że być Ogródek bez to jedno z największych wyzwań. To nie tak, że na poprzednich blogach przedstawiałam coś nieszczerego. Lubiłam po prostu od czasu do czasu polukrować mój świat, wcale nie dla większej liczby komentarzy, tylko raczej dla poprawy humoru. Starałam się we wszystkim widzie pozytywy. Nadal bym tak chciała, ale chwilowo to niemożliwe.. Dziś czuję, że nadszedł nowy rozdział w moim blogowaniu. Będę wreszcie mówiła jak jest, stuprocentowo. O to, moim zdaniem, chodzi w klasycznym blogowaniu. Czas na chwycenie byka za rogi.

Tym bykiem jest przede wszystkim ostatnia terapia, Miałam żyć bez bólu, a zostałam z potwornymi skutkami ubocznymi, traumą oraz zmianami w psychice. Walczę z tymi paskudztwami jak mogę, nawet dobrze mi idzie, ale nie jestem psem, który po wejściu do wody zaraz z akwenu wyjdzie, energicznie się otrzepując. Stąd chyba dużo smutku i odczuwalna silnie samotność. Razem z rodziną przeszliśmy piekło, którego  nikomu nie życzę.

Obecnie robię dużo (tylko ideały robią wszystko) dla odzyskania równowagi. Może wreszcie faktycznie podejdę do blogowania jako autoterapii? Obiecuję to sobie od dawna, jednak łatwo pomyśleć, trudniej z wykonaniem. W ramach pozytywnego myślenia uznajmy to za dobry początek.


Uwielbiam tę  piosenkę i wierzę, że po nocy przychodzi dzień.

sobota, 4 kwietnia 2026

Z całego serca życzę Wam Świąt Wielkanocnych spędzonych w radosnej, rodzinnej atmosferze