poniedziałek, 27 lipca 2026

Było sobie lato...

Zastój na blogu nastał kolosalny. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że do niedawna nie byłam w stanie czytać książek. Dopadł mnie marazm i nie chciał puścić. Na szczęście wróciłam do wieczornego czytania, pomyślawszy, że warto też zrobić coś w kierunku pisania. Znacie przysłowie, który myślał o niedzieli? Dokładnie tak wyglądało moje podejście do blogowania. Wiedziałam, że chciałabym tu wrócić, ale nie potrafiłam. W gruncie rzeczy teraz też czuję się dziwnie, stukając w klawiaturę.

Wielokrotnie łapałam się na tym, że muzyka - niekoniecznie ulubiona - szczególnie zapada mi w pamięć. Ostatnio rozmawiałam z tatą, wydobywszy z zakamarków umysłu fragment koncertu Tercetu Egzotycznego emitowanego w telewizji pod koniec lat 90-tych. Czemu został mi w głowie, nie mam pojęcia...

Jeżeli zaś mowa o muzyce, którą kocham, potrafię zapamiętać związane z nią nie tylko fakty. ale przede wszystkim wrażenia, emocje, anegdotki.... Wszystko, co posiada w sobie ładunek emocjonalny.  Kilka dni temu cofnęłam się myślami do lato 2002 roku. Dostałam wtedy absolutnie wymarzony prezent na rozpoczęcie wakacji, za dobre wyniki w nauce. Była to, najnowsza wówczas studyjna płyta Budki Suflera pt. "Mokre oczy". Kto jest zaskoczony? :)  Pokochałam ten album, mimo że nikt z fanów nie powie, iż jest wybitnie udany..  Nowe piosenki ulubionego zespołu - czego więcej było trzeba uczennicy czwartej klasy podstawówki?



Pozostając w temacie muzyki, uwielbiałam listę przebojów 30 Ton. Co tydzień zasiadałam przed telewizorem, śledząc pozycję kolejnych singli Suflerów. Czułam się wówczas jak kibic To napięcie... Moje dziecięce nerwy były niestety nadszarpnięte. bo na scenę wkroczyli Ich Troje, plasując się na absolutnym szczycie. W naszym domu się ich nigdy nie słuchało, a ja miałam bardzo osobisty powód do bojkotowania Wiśniewskiego i spółki.  Dziś myślę o tym z nostalgią i uśmiechem.

Zgadnijcie, kogo jeszcze można było usłyszeć w tamtym czasie?  :)



Muzykę Mike'a znałam wtedy nie tak dobrze jak teraz. ale bardzo lubiłam. Pamiętam, że ta piosenka często zajmowała wysokie miejsca na liście przebojów Radia Zet.

Nie samą muzyką człowiek żyje (chociaż ja chyba dałabym radę!), więc wspominam tamto lato jako czas spędzony w towarzystwie przyjaciółki z dzieciństwa, pełne zabawy, kolorowych, nafaszerowanych chemią lodów, żartobliwych kłótni o ulubionych artystów... ona była w drużynie Ich Trojga.  Przyjemnie powraca się do beztroskich dni.

Nie czuję się zbyt dobrze, ale dzięki wsparciu rodziny jest lepiej. Post powstawał w częściach, co opóźniło mój powrót. 


25 komentarzy:

  1. Fajnie, że jesteś. :) 30 ton też uwielbiałam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię widzieć :)
      Ostatnio oglądałam odcinek na Youtube, wróciły wspomnienia...

      Usuń
  2. Dobre jest to, że nie chodzi tu tylko o same piosenki, ale o cały klimat tamtych lat — ludzi, emocje, małe codzienne sytuacje, które po czasie okazują się najcenniejsze. Też mam wrażenie, że muzyka z dzieciństwa potrafi nagle przenieść człowieka w konkretne miejsce i czas, nawet jeśli minęło już wiele lat. Życzę też dużo siły i mam nadzieję, że ten powrót do pisania będzie dla Ciebie czymś przyjemnym, a nie kolejnym obowiązkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klimat tamtych lat był niepowtarzalny.... Może właśnie chodzi o dzieciństwo i nostalgię? Ulubiona muzyka jest ze mną do dziś, zawsze wywołuje wiele emocji. Słucham, wspominam, marzę :) Nie było łatwo wrócić po tak długiej przerwie, ale teraz bardzo się cieszę.
      Dziękuję za wizytę, pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Nareszcie. Już zaczynałam się martwić.
    Kiedy mnie męczą nerwy, wkładam słuchawki i włączam "Requiem" Mozarta na pełny regulator. To mnie emocjonalnie wycisza, jestem cała w tej muzyce. Kiedy jestem smutna, też tego słucham i wtedy robi mi się... jeszcze smutniej 😅.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz dziękuję, że mnie zmobilizowałaś :)
      Rzadko słucham muzyki klasycznej, ale dobrze rozumiem, o czym mówisz :)

      Usuń
    2. Przy pewnych piosenkach wyję wniebogłosy, bo one wywołują wspomnienia, są z nimi ściśle powiązane. Czy ja się z tego kiedykolwiek otrząsnę? Wątpię...

      Usuń
    3. Też tak niekiedy mam, ale po jakimś czasie mija. Na szczęście :)

      Usuń
    4. Mnie nie chce minąć, psia mać!

      Usuń
    5. Za bardzo kocham muzykę, żeby porzucić pewne utwory mimo bolesnych wspomnień.

      Usuń
    6. Ja też nie porzucę. Tylko że sama ich nie wyszukuję, zdaję się na przypadek (np. na radio w samochodzie).

      Usuń
    7. Ja mam różnie, ale zazwyczaj sama łapię się na tym, że złe skojarzenia wyparowały.

      Usuń
    8. Złych skojarzeń też nie mam. Mam tylko piękne wspomnienia, które te piosenki wywołują.

      Usuń
    9. Może warto wracać do tych piosenek, zamiast ich unikać?

      Usuń
    10. To jest o tyle skomplikowane, że słysząc choćby pierwsze takty, natychmiast zaczynam ryczeć.

      Usuń
    11. Pozostaje mieć nadzieję, że kiedyś minie.

      Usuń
    12. Nie wiem. To trwa już tyle lat...

      Usuń
    13. Mam nadzieję, że tak się stanie .

      Usuń
    14. Ja już nie mam żadnych nadziei i żadnych złudzeń.

      Usuń
  4. Ja miałem dwa tygodnie wakacji od blogowania. Nawet wątpiłem chwilami że wróće. Ale to trzeba sobie robić czasem przerwy. Po powrocie ma się więcej pomysłłow i energii .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to nie były wakacje, tylko marazm, brak motywacji. Cieszę się, że wróciłam :_)

      Usuń
  5. Fajnie, że się pojawiłaś :). Muzyki mi często pomaga na zastój pisarski. Często jak posiedzę i wsłucham się w jakiś utwór, przychodzi nagle natchnienie. Jeśli chodzi o czytanie miałam przez jakiś czas dużo chęci i nadrabiałam książka za książką, teraz coś znowu skupić się nie mogę, wieczorami za szybko oczy się kleją ale pewnie jeszcze do tego wrócę. Czasem trzeba posłuchać siebie i swoich potrzeb.
    Z muzyką zabawne jest to (i denerwujące jednocześnie) jak właśnie jakiś nielubiany utwór mimo wszystko jakby wpadnie w ucho. Drażni a jednak w głowie gra i przypomina się w losowych momentach. Mam tak z wieloma utworami niestety xD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cię widzieć :) Ja najczęściej lubię być z muzyką sam ba sam,. To właśnie wtedy wspominam, marzę, relaksuję się. Z czytaniem bywa różnie: ostatnio znowu miałam przerwie, ale zamierzam do tego wrócić.
      Muzyka bardzo silnie działa na emocje.
      P9zdrawiam serdecznie!

      Usuń